Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1078 postów 667 komentarzy

stajnia pegaza

40i4 - NIEZALEŻNY ZAKŁAD POETYCKI. Kubalonka. Naród,który się oburza,ma prawo do nadziei, ale biada temu,który gnije w milczeniu. Cyprian Kamil Norwid

DOM NA PRZEŁĘCZY

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

las czesze ciemną grzywę przechodzącej chmury....

  

 

 

las czesze ciemną grzywę przechodzącej chmury

niebiesko się wypiętrza w dali tors Baraniej

rozmawiam znowu z drzewem ptakiem i zwierzęciem

i składam ufne słowa mej miłości dla niej

 

gdzie słońce złotym dłutem rzeźbi kontur góry

las podparty promieniem pije niebo z rzeki

czas biegnie mokrą stopą po głowach kamieni

jaszczurka na swym grzbiecie dźwiga dawne wieki

 

twarzami odwróceni w stronę studni nieba

z napiętą skórą ziemi pod zmęczoną głową

mierzymy nierealność kruchych ludzkich marzeń

i ufność powierzaną próchniejącym słowom

 

woda gładzi cierpliwie szorstki próg korzenia

strzegącego w tym miejscu sinej bramy lasu

już wiemy że rozjemcą korzenia i wody

będzie rzeka cierpliwie płynącego czasu

 

szczapy słów pójdą z dymem byle żyzny popiół

mógł znowu rodzić słowa i pożary krwawe

by nowe wyrastało znów zielonym lasem

by człowiek znów podnosił co dobre i prawe

 

dotykam niespokojnego ptaka mojej krwi

uciekamy przed śmiercią jak przed własnym cieniem

obejmuję obręczą ciepłą gałąź ręki

pod palcami dygocze znów lękliwym drżeniem

 

gdzie Wisełki się plotły w serdecznym uścisku

biało – czarnym  śpiewaniem i radosnym tańcem

a sarny przychodziły rozmawiać z człowiekiem

gdy świt wznosił nad góry słoneczną monstrancję

 

gdzie ptaki odprawiały codziennie nieszpory

a Bóg schodził z Baraniej w kapeluszu z chmury

i dudnił niskim głosem grożąc złotym palcem

i echem niespokojnym trwożył śpiące góry

 

przez przełęcz Kubalonki wężowym zygzakiem

ciekawy świata zbiegam gdzie Nowe migoce

 by później ciężki plecak niespokojnych pytań

rozplątywać cierpliwie w długie czujne noce

 

i otrząsać jak ptaki z mokrych skrzydeł wodę

gdy się burza przewali i niebo się przetrze

pozlepiać śliną słowa popękane gniazdo

gdy świerków flety grają znów rondo na wietrze

 

czuję się wiernym synem tego krajobrazu

w którym świerki podpierają nieba smukły dach

na schylonych cierpliwie zielonych pagórach

niosę z dala wołanie w niespokojnych snach

 

w szumie trawy ich słyszę gdy zmęczoną głowę

położę na pagóry ziemio pod twym niebem

gdy chmury galopują poganiane wiatrem

jak spłoszone zwierzęta przepaścistym żlebem

 

i ja słucham tej pieśni tych głębokich westchnień

co mi każą za siebie spoglądać z uwagą

choć niewiele zostaje w wyciągniętych rękach

ty mnie ciągle wspomagaj niezmienną odwagą

 

choć czytam w księdze życia w odchodzących porach

wyrok równie surowy jak odwieczne prawa

i nieraz moje serce jak schwytane zwierzę

krwawe ślady zostawia w zdradliwych moczarach

 

wiem że muszę tu zostać sam ze swoim bólem

jedynie krzyż potwierdzi kiedyś to wyznanie

już czas ściele w dolinach prześcieradła śmierci

a ptaki czarnym haftem zdobią mi posłanie

 

chorągwie czarne świerków gotowe do drogi

od lat nad ciężką głową łopoczą cierpliwie

jeszcze ludziom oddaję drobne ziemskie długi

ciągle trzymam się życia uparcie i chciwie

 

a nienawiść jak stado napastliwych wilków

coraz trudniej je płoszyć rozpalonym słowem

coraz ciaśniej ściskają na mym sercu pętlę

gdy próbuję ponad szarość wznosić jeszcze głowę

 

lecz już w czarnych ornatach jesieniami drzewa

gdy Requiem obudzone nad groniami brzmi

wśród jarzębin które płoną krwawymi świecami

przyklękają w nawach lasu do żałobnej mszy

 

grzmią chorały wśród lasu niezwykłą muzyką

gałęzie niczym w werbel biją głucho w dach

rośnie fuga potężnym i gniewnym wyznaniem

jakby spłoszył sen organów oszalały Bach

 

przebiegam widnokręgiem spoglądam wokoło

cierpliwie las zabliźnia skaleczone więzi

lecz człowiek wciąż uparty podnosi siekierę

by odrąbać zielone ramiona gałęzi

 

w których całe moje życie szumiało zielono

to one kołysały radość i niepokój

to w ich kojącym rytmie gdym zmęczony wracał

znajdywałem znów wiarę nadzieję i spokój

 

i we mnie las zabliźniał coraz nowe rany

gdym klęczał wśród paproci ze zwalonym drzewem

uczyłem się przegrywać i wracać na nowo

idąc z mojego kraju niepodległym śpiewem

 

który niosłem na przekór milczeniu i zdradzie

bo chciałem sens wypełnić trudnego w niej trwania

wiedziałem że tak muszę jak stuletnie świerki

koroną swą przed burzą mych braci osłaniać

 

by mogli zmężnieć w wierze nim nadejdzie pora

kiedy sami będą mogli wypełnić swój czas

nim wrosną znów w Ojczyznę korzeniem wierności

by mogli wytrwać w wierze jak potężny las

 

spokojny zamyślony pod płynącym czasem

on serce mi otacza kolumnadą cienia

to on gdy inni warczą pełni nienawiści

uczy mnie spokojnego mądrego milczenia

 

w którym Bóg bywa przyjdzie szybkim tropem sarny

trawami zakołysze westchnie cichym głosem

ocali małą mrówkę przed butem człowieka

gdy rozłączy ich drogi nieomylnym losem

 

wierzę że w mojej samotni Bóg ciągle mnie widzi

i lasu mego strzeże świątyni dumania

bo kiedy ze strumieniem nocami się modlę

czuję jak mnie przed wiatrem rozpaczy osłania

 

jak mnie nagle podnosi z obolałych kolan

i z pióra zmywa rosą chore gorzkie słowa

i wtedy właśnie czuję że moja samotność

to co we mnie jest dobre najpewniej zachowa

 

las czesze ciemną grzywę przechodzącej chmury

niebiesko się wypiętrza w dali tors Baraniej

rozmawiam znowu z drzewem ptakiem i zwierzęciem

i składam ufne słowa mej miłości dla Niej….

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • niecierpliwie czekam na Pana pierwszy tomik...
    ...czy może już coś można kupić?
    DRB
  • @ Autor
    Piękne te Pana przyrodniczo-patriotyczne obrazki.

    Dzisiaj już rzadko można spotkać tego typu poezję, a szkoda

    Dziękuję !!!
  • *****
    szczapy słów się rąbią i dużo tego narąbałeś.
    Podzieliłabym na dwa wiersze, żeby nie uleciały z dymem zapomnienia .

    Piękne: "świt wznosi nad góry słoneczną monstrancję"
    Chodzi mi o to, by w potoku tej Wisełki nie potopiły się perełki myśli.
  • Trybunał Obywatelski
    Witam serdecznie ! Myślę,że do miesiąca będzie kolejny. Pozdrawiam i zapraszam.40i4.
  • Niespodzianka
    Dziękuję za miłą wizytę i miłą niespodziankę.Pozdrawiam serdecznie.40i4
  • Tatarko!
    Mam nadzieję,że uważni Czytelnicy, tacy jak Ty ,potrafią odnaleźć to co
    istotne.Dziękuję za wierną cierpliwość w rozplątywaniu moich słów i na
    strojów.Wiosennie pozdrawiam.40 i 4.
  • FORMA
    Mówisz, że nie dbasz o formę wypowiedzi, a wypełniasz swoją misję.
    Szkoda, że ilością a nie jakością.
    Wiersz, jak muzyka, nawet kiedy zmienia takty, musi to być płynne i celowe.
    Och 40I4, Twoje piękne myśli, cudowne obrazy układasz zbyt często w byle jakie ramy.
    Treść przerastając formę kaleczy Twoje piękne obrazy.
    Nie trzeba aż tak wiele, żeby zachować rym, melodię potoku słów, które nadają właśnie przez tą szemrzącą muzykę refleksyjności odbiorcom.

    Spójrz na Pana, Boga Stworzyciela, który napracował się bardzo nad swoim stworzeniem, oblekł je w pożytek oprócz samego piękna, różnorodności...
    Ileż poświęcił pracy temu, co musi być dopracowane.
    My powinniśmy starać się naśladować to, co ubogaca nas i daje większą radość właśnie wówczas, kiedy jest dopieszczone i wyszlifowane.
    Tym bardziej, że przecież wiele tych wierszy jest adresowane właśnie do Naszych Świętości.

    Tak często zmieniasz nawet w jednym wierszu rytmiczność, ilość sylab, że hamuje to swobodny przekaz.
    Tak samo zmienne są Twoje nastroje, że niekiedy trudno się zorientować, czy płaczesz z radości, czy z lęku.

    Jeśli dostałeś dar widzenia i opisywania pięknych obrazów, uczyń trochę więcej trudu i zrób z dwóch jeden...,
    ale taki, który będzie błyszczeć i formą i treścią.

    Tylko tego Ci brakuje, poprawy formy i tego życzę Tobie i nam, którym pokazujesz swoje słowne obrazy :).

    Pozdrawiam serdecznie :)
  • @ Autor
    Prosze nie przejmować się krytyką ,bo pisze Pan pięknie i ma Pan talent,którego niejedna osoba mogłaby Panu pozazdrościć.

    Co do uwagi Tatrki, z którą nie zawsze się zgadzam,to akurat sugestia co do długości wiersza wydaje mi się zasdana,bo on rzeczywiście jest trochę moim skromnym zdaniem długawy,ale pełen uroku,a co do reszty uwag, to w moim odczuciu nie są one zasadne.

    Ma Pan swój własny ,na dodatek piękny styl i jeśli ktoś to piękno będzie chciał dostrzec,to z pewnością je dostrzeże.

    Serdecznie pozdrawiam
  • Krytyka
    Tylko zdrowa krytyka służy do pomocy w szlifowaniu własnej niedoskonałości. Nie mówię więc ani złośliwie ani zazdrośnie, bo tym się posługują ludzie, którym jest albo wszystko jedno, albo szukają dowartościowania poniżając innych.
    Mi akurat nie przeszkadza długość wiersza czy utworu, jeśli prowadzi w ciekawe zamyślenia.
    W poezji 40I4 jest tak wiele pięknych kwiatów ukazanych z różnych stron, że chętnie się tu zagląda i przemierza nawet te długie i kręte wersety.

    Do pełni szczęścia wystarczy nie tylko pochwała, ale i mobilizacja do bycia jeszcze lepszym w swoim działaniu.
    Wiem, że 40I4 świetnie rozumie moje intencje, jak również uwagi innych wiernych i służących mu przyjaciół.
    Bo tylko nieprzyjaciel pominie błąd oczekując jego efektów z zadowoleniem przyglądając się i śmiejąc z każdego potknięcia.

    Ale 40I4 nie może sobie pozwolić na rozproszenie.

    Miłego dnia życzę...

    Mam nadzieję, że te dzisiejsze wagary, szanowny 40I4 będą Ci wybaczone :).
    Pozdrawiam serdecznie...
    wszystkich bez wyjątku...:)
  • @Jacenta
    Szanowna/y Jacento

    Cieszę się, że masz dobre intencje. Cóż każdy odbiera te same rzeczy na swój własny indywidualny sposób.Ja akurat nie widzę braku rytmu,a forma też mi się podoba.Jeśli są jakieś niedociągnięcia, to przecież prawdziwa poezja wypływa z głębi seca, a 40i4 pisze całym sercem,zatem trudno,żeby wszystko było idalne.

    Moim zdaniem ważne jest, jak mawia Mickiewicz by umieć mierzyć
    -szkiełkiem i okiem,a ja powiem,że sercem poprostu.

    W każdym razie cieszę,się, że ma w Pani/a osobie przyjaciela,chociaż ja wolę poezję ,która może być nawet lekko nie oszlifowana,ale naturalna,prosto z serca płynąca,a taka ona tutaj jest z pewnośią.

    Pozdrawiam serdecznie

    Ciekawa jestem,czy Pani/n również pisze wiersze,bo może wtedy łatwiej jest zrozumieć,że coś wartkim strumieniem z duszy wypływa
    a kiedy jest nazbyt wyszlifowane,może okazać się później sztuczne.
    Czasem lekko zabrudzony kamień lśni większym blaskiem,niż ten oszifowany...

    Wybacz Jacento to jest moje zdanie,a Ty wyraziłaś swoje i cieszę się,że
    że to piękno dostrzegasz


    Miłego dnia życzę
  • @Niespodzianka
    Jacenta jak sama nazwa wskazuje jest osobowości żeńskiej i nie wymagamy na stronach internetowych formy grzecznościowej Pani, gdyż ta forma wyraża się wg mnie w zachowaniu kultury słowa.

    Powracając do dyskusji, niech to, co ma być dobre, będzie bardzo dobre, uważam, że nie wolno nam propagować bylejakości w formie, "może być, bo mnie się to podoba".
    Nasze widzmisie powinniśmy kształtować a mając dar przelewania z duszy na papier pięknych doznań nie możemy poprzestać na samej treści.
    Niespodzianka...
    Twoją odpowiedź odebrałam jako akceptację natury.
    Zgodzę się jeśli chodzi o samą naturę, a i tak są w niej elementy, których może na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy...
    Np. jeśli zwali się drzewo...to wg Twojego spostrzeżenia jego deformacja krajobrazu jest naturalna i tak może być...
    ale natura nie ma takiego zdania :), ponieważ Stwórca dołożył do tego "szlifierzy" :), czyli różne bakterie i drobnoustroje rozkładające drewno, czyniące z niego próchno, a potem za sprawą innych czynników przerobi złamane drzewa w węgle drzewne itp...
    Trzeba na to lat, wiadomo.

    Ale to tylko przykład.
    Natomiast my jako istoty na wzór i podobieństwo Boga mamy dążyć do tego, by być jak On...
    nie, nie taki wszechmądry, ale jako jego część...
    Ponieważ Bóg nie pozwala na zdeformowanie swojego jestestwa, stąd dał nam szansę tu, na ziemi wyboru drogi powrotu do ciała Stwórcy.

    Chorą zrakowaciałą tkankę wycina się, jeśli nie ma już szans na jej odnowę.
    A człowiek, cóż... tak jak 40I4 użala się nad pogrążającą się ludzkością w szponach akceptacji zła czyli zbuntowanego anioła, co jawi się wielowiekową walką o niepodległość i wolną wolę ludzi, narodów, krajów...

    Z jednej strony bronimy się przed dominacją innych, ale też sami chcemy tej wyższości.
    Brakuje więc współpracy, czyli
    "jedni drugich napominajcie ":)

    Żeby nie wydłużać zakrętów myślowych, skonstatuję jeszcze raz, że rolą naszą jest poprawa wg wzorców, a nie akceptowanie stanu obecnego.

    A żeby podać przykład w odniesieniu do wiersza, jest on widoczny już w dwóch pierwszych zwrotkach, które by zachować właśnie swą piękną melodię można ująć tak:

    Oryg…1 zwrotka
    „las czesze ciemną grzywę przechodzącej chmury
    niebiesko się wypiętrza w dali tors Baraniej…”
    Oryg…2 zwrotka
    „gdzie słońce złotym dłutem rzeźbi kontur góry
    las podparty promieniem pije niebo z rzeki”

    …niebiesko się wypiętrza
    …las podparty promieniem
    z napiętą skórą ziemi (jest ok)
    … strzegącego w tym miejscu
    mógł znowu rodzić słowa (jest ok)
    … uciekamy przed śmiercią
    … biało – czarnym śpiewaniem
    … a Bóg schodził z Baraniej
    … ciekawy świata zbiegam (jest ok)
    …gdy się burza przewali

    Powinno być:
    …niebiesko się wypiętrza
    …podparty las promieniem
    z napiętą skórą ziemi (jest ok)
    … w tym strzegącego miejscu…
    mógł znowu rodzić słowa (jest ok)
    …przed śmiercią uciekamy
    … śpiewaniem biało – czarnym
    … a Bóg z Baraniej schodził
    … ciekawy świata zbiegam (jest ok)
    …gdy burza się przewali

    intonacja tych wersetów jest zdysharmonizowana, a wystarczy zamienić wyrazy i powraca rytmiczność, która utrzymuje się w dalszych zwrotkach na zasadzie 1 zwrotki.

    Naprawdę drobiazg, a jak wiele znaczy.
    Jak ziarnko piasku, które wleci do buta…
    I to naprawdę nie jest tak wiele szlifów, aby nie poświęcić tym zadrom chwili czasu…


    ,,,, czuję się wiernym synem tego krajobrazu
    w którym świerki podpierają nieba smukły dach
    na schylonych cierpliwie zielonych pagórach
    niosę z dala wołanie w niespokojnych snach,,,
    Tu wdarł się rym męski czyli jednosylabowy.
    Początek zwrotki również ma inną rytmiczność.

    Mogło by być
    ,,,, czuję się wiernym synem tego krajobrazu
    W nim świerki podpierają wysmukły dach nieba.
    Na cierpliwie schylonych zielonych pagórach
    niosę w snach niespokojnych wołanie po żlebach.
    Itd….
    Ps.
    Ot i widzisz, 40I4, jaka z tych Twoich zawirowań wynikła dyskusja.
    A muszę Ci się przyznać 40I4, że to właśnie w Twojej poezji znalazłam elementy prowadzące mnie obecnie w moich poszukiwaniach.:)

    Pozdrawiam serdecznie.
  • @Jacento
    Dziękuję Tobie za ten długi pouczający wywód, jednak te d r o b n e niedoskonałości, to naprawdę droboiazg przy tylu zwrotkach.

    Podejrzewam,że nawet Ci najwięksi nie wszystkie wiersze mieli aż tak perfekcyjnie obrobione.

    Rozumiem intencje,lecz gdy ostro skrytykujesz wrażliwą duszę poety, a nie zrobisz to z wyczuciem, wyliczając calą gamę błędów, a są tu zaledwie male uchybienia, to zamiast poprawy stylu,możesz osiągnąc taki efekt iż wrażliwa dusza może się zawiesić i przestać pisać.

    Poeta taką duszę właśnie posiada, bo inaczej nie mógł by być wystarczająco wrażliwy,by pisać

    Teraz wszystko pięknie wyłuszczyłąś, choć nadal uważam,że przesadzasz z tą perfekcją,ale rozumiem dążenie do doskonałości.

    Jesli ktoś ma być doskonały ,jak Stwórca,to takiej doskonalościu nigdy nie osiagnie i jest to utopia !!!

    Twoj poprzedni komentarz jest bardzo ostry zacytuję"tak często zmieniasz nawet w jednym wierszu rytmiczność,ilośc sylab,że hamuje
    to swobodny przekaz"-dla mnie wogóle nie hamuje, a rytm tylko czasem jest zmieniany,wcale nie często, "Tak samo są zmienne Twoje nastroje, że
    niekiedy trudno się zorientować,czy płaczesz z radości,czy z lęku".

    Zmienne nastroje są atutem wierszy,a nie jego wadą .Rozmawiałam o tym z osobą,która ma na koncie kilka tomików i jest literatem z wieloletnim stażem ,uważa on ,że należy wręcz zmieniać nastroje,zatem wogóle sie nie zgadzam z Twoimi slowami.

    "Układasz zbyt często w byle jakie ramy"...No sorry,jeśli to jest byle jakie, to Asnyk,czy inni tworcy też są widocznie byle jacy...

    Są pewne niedociągnięcia, ale nie zaslugują na aż tak ostrą krytykę!!!

    Moim zadniem podstawowy problem w tym wierszu,to ten, iż mogłby byc krótszy,a drobne niedociągniecia można poprawić,ale nie krytykować tak ostro,żeby komuś pisanie obrzydzić,przynajmniej publiczne pisanie,bo osoba z takim darem napewno pisać nie przestanie.

    Nawiasem mówiąc nacześciej ostro krytykują ci,co w życiu żadnego wiersza nie popełnili.

    Teraz,gdy podajesz konkretny przykład jest to bardziej czytelne,niż ,gdy ranisz ostrymi słowy swoim poprzednim komnetarzem,a ja swojego zdania nie zmieniam...

    Pozdrawiam i dłużej nie dyskutuję, bo ja ideału w poezji nie szukam ,tylko wzruszeń,a te tutaj mogę znależć.

    Jeśli chcesz sie koniecznie do czegoś przyczepić,to zawsze to zrobisz,bo
    nikt nie jest ideałem, nawert ktoś kto tak dobrze pisze jak 40i4

    Z komnetarza wynika,że jesteś osobą głęboko wierzącą zatem "Nie czyń tego,co Tobie niemiłe".

    Z pewnością nie chciałabyś ,by ktoś Tobie odbierał chęć pisania
    gdybyś miała taki dar,jesli musisz krytykować,to rób to w delikatnej formie, albo wcale.

    Poza tym tak naprawdę osoba biegle władająca piórem jest predysponowana do udzielania rad,czy krytycznych ocen,a nie ktoś co sam tego uczynić nie potrafi...

    Ja nawet,gdybym pisała wybitnie,nie ośmieliłabym się ostro krtykować,by komuś podcinać skrzydła,mogłabym coś zasugerować,ale w d e l i k a t n e j formie,wierz,że to demotywuje ,a nie odwrotnie.

    Znam kilka osób piszących , które nie zmieniły stylu pisania pod wpływem głosów krytycznych,czasem tylko zmieniły miejsce swoich publikacji i np zamiast w Polsce drukują w prasie zachodniej,np polonijnej
    -bo tam są ludzie bardziej życzliwi i jeszcze im za to płacą...
  • Na przełęczy
    No cóż...
    "nieszczęśliwy, kto dla ludzi głos i język trudzi..."

    Napisałam osobiście wiersz dla 40I4 bardzo mocno podkreślając zasiew jego słowa, trudu i talentu.
    Dobre przyjmujemy chętnie, dlaczego oburzamy się na to, co pomocne?

    Myślę, że gdyby miało to iść do druku, warto było by się pokusić o trochę szlifów. Wierszy jest sporo, byłby piękny tomik...

    Nawet chętnie pomogę, gdy zajdzie taka potrzeba...
    i chętnie kupię taki tomik, choć i tak mam skopiowane wszystkie wiersze 40I4.
    Mam ich w sumie 541 (kilka było wstawionych podwójnie).
    Powtarzają się też tytuły, co dobrze było by uporządkować przed drukiem.
  • @Jacento
    To pieknie,że napisałaś specjalnie wiersz dla 40i4

    Podpowiedź może być cenna, tylko jedyne o co proszę, to o delikatność

    Widzę,że jestes miłiśniczką autora, świadczy o tym choćby to,iż
    masz kolekcję jego wierszy,zatem muszą się one Tobie podobać.

    Myślę, ze nadejdzie kiedyś dzień publikacji,a przed nią korektorzy,
    pomogą w korekcie,co do uporządkowania,to też dobra Twoja rada

    Miłego weekendu życzę ,tym bardziej,że piękna pogoda przed nami,zatem mam nadzieję,że i w duszy tak będzie
  • DOM NA PRZEŁĘCZY
    Ta poezja jest na prawdę piękna.
    Aż pokusiłam się na te moje drobne szlifierki i wówczas czytało by się to tak:

    DOM NA PRZEŁĘCZY

    Las czesze ciemną grzywę przechodzącej chmury,
    niebiesko się wypiętrza w dali tors Baraniej.
    Rozmawiam cicho z drzewem, ptakiem i zwierzęciem
    składając ufne słowa mej miłości dla niej…

    Gdy słońce złotym dłutem rzeźbi kontur góry
    podparty las promieniem pije niebo z rzeki.
    Czas biegnie mokrą stopą po głowach kamieni
    jaszczurka na swym grzbiecie dźwiga stare wieki.

    Twarzami odwróceni w stronę studni nieba
    z napiętą skórą ziemi pod zmęczoną głową
    mierzymy nierealność kruchych, ludzkich marzeń
    i ufność powierzaną próchniejącym słowom.

    Cierpliwie woda gładzi szorstki próg korzenia,
    w tym miejscu strzegącego sinej bramy lasu.
    Już wiemy, że rozjemcą korzenia i wody
    będzie rzeka cierpliwie płynącego czasu.

    Szczapy słów pójdą z dymem, byle żyzny popiół
    mógł znowu rodzić słowa i pożary krwawe,
    by nowe wyrastało jak zielonym lasem
    a człowiek mógł podnosić co dobre i prawe.

    Wyczuwam we krwi mojej niesfornego ptaka.
    Przed śmiercią uciekamy jak przed własnym cieniem.
    Obręczą obejmuję ciepłą gałąź ręki,
    dygocze pod palcami swym lękliwym drżeniem.

    Hen Wisełki się splotły w serdecznym uścisku
    śpiewaniem biało – czarnym i radosnym tańcem
    i sarny przychodziły rozmawiać z człowiekiem
    gdy świt nad góry wznosił słoneczną monstrancję.

    Gdzie ptaki odprawiały codziennie nieszpory
    a Bóg z Baraniej schodził w kapeluszu z chmury,
    zadudnił niskim głosem, grożąc złotym palcem
    i echem niespokojnym trwożył śpiące góry.

    Przez przełęcz Kubalonki wężowym zygzakiem
    ciekawy świata zbiegam gdzie Nowe migoce,
    by później ciężki plecak pytań niespokojnych
    cierpliwie rozplątywać w długie, mroczne noce.

    I z mokrych skrzydeł wodę jak ptaki otrząsać
    gdy burza się przewali a niebo się przetrze,
    pozlepiać śliną słowa popękane gniazdo,
    niech leśne flety grają swe rondo na wietrze.

    Czuję się wiernym synem tego krajobrazu
    W nim świerki podpierają wysmukły dach nieba.
    Na cierpliwie schylonych zielonych pagórach
    niosę w snach niespokojnych wołanie po żlebach.

    W szumie trawy ich słyszę, gdy zmęczoną głowę
    położę na pagóry. Ziemio! pod twym niebem
    chmury tak galopują poganiane wiatrem
    jak spłoszone zwierzęta przepaścistym żlebem.

    Z chęcią słucham tej pieśni, tych głębokich westchnień
    co mi każą za siebie spoglądać z uwagą,
    choć niewiele zostaje w wyciągniętych rękach
    ty mnie ciągle niezmienną wspomagaj odwagą.

    Choć czytam w księdze życia w odchodzących porach
    wyrok równie surowy jak odwieczne prawa
    moje serce zdyszane jak schwytane zwierzę
    krwawe ślady zostawia w zdradliwych moczarach.

    Wiem, że muszę tu zostać sam ze swoim bólem.
    Jedynie krzyż potwierdzi kiedyś to wyznanie.
    W dolinach już czas ściele prześcieradła śmierci
    a ptaki czarnym haftem zdobią mi posłanie.

    Chorągwie dumnych świerków gotowe do drogi
    od lat nad ciężką głową łopoczą cierpliwie.
    Jeszcze ludziom oddaję drobne ziemskie długi
    trzymając się wciąż życia uparcie i chciwie.

    Wkrąg nienawiść jak stado napastliwych wilków…
    coraz trudniej je płoszyć rozpalonym słowem,
    coraz ciaśniej ściskają na mym sercu pętlę,
    gdy próbuję wznieść jeszcze ponad szarość głowę.

    Lecz już w czarne ornaty ustrojone drzewa,
    gdy Requiem nad groniami obudzone zabrzmi
    wśród jarzębin płonących krwawymi świecami
    przyklękną w nawach lasu żałobnymi mszami.

    Grzmią chorały wśród dębów niezwykłą muzyką,
    niczym werble gałęzie biją ponad dachem.
    Rośnie fuga potężnym i gniewnym wyznaniem
    jakby sen grał w organach oszalałym Bachem.

    Przebiegam widnokręgiem, spoglądam wokoło
    cierpliwie las zabliźnia skaleczone więzi,
    lecz człowiek wciąż uparty podnosi siekierę
    by odrąbać zielone ramiona gałęzi.

    W nich całe moje życie szumiało zielono
    to one kołysały radość i niepokój,
    a w ich kojącym rytmie, gdym wracał zmęczony
    znajdowałem swą wiarę nadzieję i spokój.

    Zabliźniał las te moje coraz nowe rany
    gdym klęczał wśród paproci ze zwalonym drzewem.
    Uczyłem się przegrywać i wstawać na nowo
    idąc ścieżkami kraju z niepodległym śpiewem.

    Śpiewałem w głos na przekór milczeniu i zdradzie
    bo chciałem sens wypełnić trudnego w niej trwania.
    Wiedziałem, że tak muszę jak stuletnie świerki
    koroną swą przed burzą mych braci osłaniać.

    By mogli zmężnieć w wierze nim nadejdzie pora,
    gdy sami będą mogli wypełnić swe role
    nim wrosną znów w Ojczyznę korzeniem wierności
    i wiarą jako pługiem orać nowe pole.

    Spokojny, zamyślony pod płynącym czasem
    on serce mi otacza kolumnadą cienia
    gdy inni warczą pełną gębą nienawiści
    las uczy mnie w spokoju mądrego milczenia.

    Aż sam Bóg przybędzie szybkim tropem sarny
    trawami zakołysze, westchnie cichym głosem,
    ocali małą mrówkę przed butem człowieka
    rozłączając ich drogi nieomylnym losem.

    Wierzę, że w mej samotni Bóg ciągle mnie widzi
    i lasu mego strzeże, świątyni dumania,
    bo kiedy ze strumieniem nocami się modlę
    czuję jak mnie przed wiatrem rozpaczy osłania.

    Jak nagle mnie podnosi z obolałych kolan
    i z pióra zmywa rosą chore, gorzkie słowa
    to wtedy właśnie czuję, że moją samotność
    i to, co we mnie dobre, najpewniej zachowa.

    Las czesze ciemną grzywę przechodzącej chmury
    niebiesko się wypiętrza w dali tors Baraniej
    rozmawiam znowu z drzewem ptakiem i zwierzęciem
    i składam ufne słowa mej miłości dla Niej….

    drobne poprawki - Jacenta

    Ps. 40I4...Jeśli moje komentarze są dla Ciebie całkowicie zbędne, powiedz po prostu, jak już mówiłeś takiemu jednemu "nawiedzonemu "...
    "odejdź w pokoju" :)
    a odejdę...
    w pokoju :).


    Ps Niespodzianko, ten wiersz dla 40I4 pisałam ponad tydzień...ciągle zmieniając słowa i układ...i zdaję sobie sprawę z tego, że mój wiersz jest dość "trudy"...ale czytelny :).

    Poza tym to nie był jedyny wiersz...
    ale już chyba będzie ostatni...

    bo 40I4 milczy zbyt boleśnie...
  • Kochani !
    Jacento! Niespodzianko ! Tatarko ! Wszyscy Czytelnicy Którzy odwiedzili Dom na przełęczy.Przepraszam za to rekolekcyjne milczenie.Niech będzie
    ta cisza moim największym komplementem za Wasze przenikliwe komentarze,wielką wrażliwość,za cenne uwagi,które przyjmuję z pokorą.
    Nie mam żadnym argumentów do obrony,bo to nie 40i4, a sam wiersz powinien,się bronić. Myślę że bronił się dzielnie,a te wszystkie komentarze i uwagi,są właściwie komplementem,którym czuję się wzruszony.Wstrząsające są dla mnie słowa Jacenty,że to moje milczenie jest bolesne.To pokazuje jak ważnym argumentem jest dobry warsztat literacki i jak wielką wagę może mieć,milczenie ,niedopowiedzenie,i że właściwie poezja
    to jest ta przestrzeń, która znajduje się pomiędzy słowami.Piszę sercem i chciałbym, by moje wiersze były odczytywane sercem.Jestem lirykiem
    i mam zachwianą równowagę pomiędzy intuicyjnym pojmowaniem rzeczywistości a rozumową interpretacją tego co mnie otacza. Dlatego może moje rozmowy z drzewem ptakiem czy sarną są mało zrozumiałe.
    Przyjmijcie na niedzielny stół wielkanocny dzban niech budzi wiosenną
    nadzieję.W drugiej połowie kwietnia zapraszam serdecznie na spotkanie autorskie w Naszej Księgarni w Warszawie (termin jeszcze do uzgodnienia,bo książka jest w produkcji),gdzie będę promował nowy zbiór wierszy "Już czas odzyskać Polskę".Serdecznie pozdrawiam i proszę o przyjęcie tych skromnych słów.40i4

    wierzbowej wiary nam potrzeba
    aby odrodzić się z tych ran
    aby zielona była nasza głowa
    niczym wiosenny wielkanocny dzban

    by w nas zostały ptaki marzeń
    uplotły gniazda i budziły śpiewem
    by ten koślawy i spróchniały pień
    stał się na powrót żywym drzewem

    które podniesie się ku niebu
    zagra w gałęziach Hymn Radości
    gdy będzie wiał przez nasze życie
    Nieposkromiony Wiatr Wolności
  • @40i4
    Z Twojej duszy wypływa nie tylko liryka, poezja i troska, ale jest w niej jeszcze coś o wiele cenniejszego.
    To niespotykany dar dialogu, odpowiedzi człowieka jakże bliskiego sercu Pana Jezusa, kiedy zamiast odwetu, rewanżu, czy kontrataku otrzymujemy „tarczę uśmiechu, wyrozumiałości i pokory”.
    Tak np. słowami „odejdź w pokoju” jakże wszelkie zło zostaje unicestwione.
    To większy mur niż rewanż, czy często bezcelowa obrona, gdy ktoś nie ma zamiaru wysłuchać, lecz zaatakować.
    A Ty uczysz swoją naturalną dobrocią o wiele więcej, niż ojciec przez całe wychowanie.

    Żebyś mnie źle nie oceniał, ja również piszę to, co czuję i piszę nie dla uzyskania efektu, lecz wyciągam na wierzch to co cenne.
    Ale i szumowiny mają to do siebie, że pchają się do góry :)...
    Wniosek z tego, że i prawda i kłamstwo na powierzchnię wypływa.

    Zdaję sobie sprawę, że nie każdy jest drobiazgowy i przywiązuje wagę do wydawałoby się błahych rzeczy.
    Ale nic nie jest błahostką, bo co małe, wyrasta na wielkie, a często to, co wydaje się wielkie, szybko się łamie.

    Moją pierwszą wypowiedź spowodowała już kolejna Twoja odpowiedź, „nie dbam o formę”…

    Mówisz Niespodzianko, żeby działać w konkluzjach delikatnie.
    Niestety, delikatność nie przynosi zazwyczaj efektów w określonych kwestiach, gdyż aby przełamać pewne opory, trzeba je właśnie przełamać :).
    Wiem, że wszystko wymaga czasu…ogromnego poświęcenia nieraz kosztem innych obowiązków, ślęczenia nad linijkami i przestawianie tekstu z kąta w kąt.
    He he…ale nawet sam wielki rosyjski Sergiej Jesienin też przemycał niedoskonałości w swoich wierszach…:)

    Zaprosiłeś nas 40i4 do swojego Domu na przełęczy, ugościłeś i poczęstowałeś wielką paschalną strawą.
    Czynisz tak w każdym wierszu, a my przychodzimy, kubek wychylimy , rozradujemy podniebienia i wracamy do siebie jacyś lżejsi, pełniejsi…zamyśleni..
    Kto ma świadomość, wychwyci to, co ważne.
    Jest tak jak mówisz, że poezja jest pomiędzy słowami…
    Choć czasami komuś braknie „soli” i dopieprzy co nieco….:)

    Ale najważniejsza jest dla Ciebie i dla nas Polska, bo to był ostatni bastion bożego progu, na który zasadził się szatan chcąc udowodnić Bogu, jak może nami manewrować.
    Stąd Twój duch 40i4 unosi się wraz z tymi, którzy myślą tymi samymi troskami, mając świadomość, że to, co się złamie, zniszczy, zrujnuje, już nigdy nie będzie takie same, takie wyraźne i z pierwotną głębią.
    Ale jest jeszcze coś ważniejszego…
    To natura, która uczy nas pokory, jak to drzewo złamane, spróchniałe i zwęglowane.

    Kiedy nadchodzi czas przemian, to co stare musi odejść.
    Przemijanie jest nam dane jako kolejna szansa na odradzanie się na nowo ku bożej radości. Z Boga wyszliśmy więc tam jest źródło, do którego musimy wrócić po wieczność.
    Tym samym musimy przyjąć z pokorą upadek naszej Polski za sprawą działania wynarodowionych rządów.
    Podległe poddańczo oligarchom i globalistom, uniom i masonom jednostki rządowe łamiące Boże prawa NARODU będą służyć jedynie jako dowód na niszczycielskie działanie liberalizmu i tolerancji zła, które działa najpierw na innych a potem samobójczo.

    Historia nie musi się powtórzyć, tym bardziej, gdy wciąż unosi się NASZ duch modlitwy, mądrości, wrażliwości i pokory wobec zamierzeń Boga.
    Jedynie czego najbardziej nam potrzeba, to mocnego zaufania do Stwórcy i nieustannej działalności w kierunku dobra.
    Wielu z nas to czyni.
    Wielu dostrzega siłę słowa i przekazu, o czym świadczy liczba wejść na Twoje strony 40 i4…
    i wielu na nie czeka, jak na spadające krople, które drążą i rozłupują skały.

    Słowa potrafią być bardzo bolesne, jeśli je tak na siebie przyjmiemy, ale milczenie bywa o tyle niebezpieczniejsze, że uruchamia tysiące obrazów z własnej wyobraźni, rysując mnóstwo fałszywych rozwiązań.

    Lepiej więc wiedzieć, niż się domyślać…

    Ach, jaka szkoda, że ta Warszawa tak daleko i nie przyjedzie na zachód…

    Szczęść Boże wszystkim cierpliwie czytającym…na każdy następny dzień.
    Jacenta.
  • Jacento !
    Napisałaś pięknie wszystko co i ja chciałbym powiedzieć.Mówię więc serdecznie z radością i pokorą Bóg zapłać ! To wielka nagroda , zobowiązanie
    i zaszczyt mieć takich Przyjaciół. Pozdrawiam z wiosennych Beskidów.40i4
  • @Jacento
    Chyle czoła dla Twojej pracy !

    Sporo czasu i trudu sobie zadalaś

    Pozdrawiam serdecznie

    40i4 Życzę dalszej weny i również pięknie pozdrawiam
    klasyków u Pana odnajduję,zarówno w rymie ,jak i patriotycznym
    duchu,a to są piękne wrażenia!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031